-
Ależ to wykapany tata!
Taki okrzyk każdego ojca wbija w dumę. Każdy podświadomie nań czeka i może być niemal pewien, że nie na darmo.
Bo choć wedle reguł prawdopodobieństwa połowa niemowląt powinna być bardziej podobna do matki, a połowa do ojca, rodzina i przyjaciele wiedzą po prostu, jak się zachować. I to, jak wynika z badań antropologicznych, pod każdą szerokością i długością geograficzną. Czy to znaczy, że czasami kłamią? Niekoniecznie. Być może widzą po prostu to, co chcą zobaczyć, albo to, na co zostali zaprogramowani.
Socjobiolodzy wietrzą w tym bowiem sprytną sztuczkę natury – matka dziecka i jej bliscy krewni zaświadczają o podobieństwie noworodka do ojca, gdyż ten musi być absolutnie pewien, że to istotnie jego potomek. W przeciwnym razie trudno by było liczyć na to, że otoczy dziecko i matkę troskliwą opieką.Nim jednak krewni i znajomi zaczną rozwodzić się nad podobieństwem noworodka do ojca (częściej) czy matki (rzadziej), oni sami od początku trwania ciąży zastanawiają się, jak też będzie wyglądać ich dziecko.